Oczekiwana teściowa ;)

 Tylu zmian w jednej pracy już dawno nie robiłem. Na początku miała być koronka na 12 (przy czym do dyspozycji były jeszcze 17 i 26 27 ) i do tego proteza nylonowa. Koronkę zrobiłem, ale w międzyczasie udało mi się namówić teściową , żeby okoronować te trzy tylne zęby i zrobić szkielet na zasuwach. No ale żeby nie było tak kolorowo okazało się , że po osadzeniu korony na jedynce paradontoza jest tak posunięta, że nie ma szans na uratowanie kikuta. Tak w ogóle zastanawiam się jak to jest możliwe , że dopiero przy osadzaniu pani doktor uznała , że nic z tego. Zabrałem się więc do robienia zasuw no ale z koro to moja ukochana teściowa postanowiłem się skonsultować za znajomymi z zaprzyjaźnionej pracowni. Podsunęli mi pomysł , żeby zrobić teleskopy. Wydaje mi się , że to ma sens. Jak już pisałem do dyspozycji mam 17 i 26 27, tak więc zasuwy oprócz tego , że byłyby dużo trudniejsze do zakładania to siła działająca na kikuty byłaby mocno w jednym kierunku. Co mogłoby doprowadzić do rozchwiania i utraty tych zębów. Stanęło więc na telepkach. Gdyby ktoś to czytał to poproszę o opinie czy mój tok rozumowania jest poprawny. Problem jest taki, że 26 i 27 stoją tak blisko i są tak mało oszlifowane, że nie uda się zrobić dwóch osobnych a jeden zblokowany. Spowodowało to jego dość duże rozmiary. Kikuty są dość kolorowy bo testowałem różne rodzaje wosku.

Tak na marginesie niebieski Renfert do frezowania o 100 lat przed zielonym Begowskim. Dużo lepiej  są odprowadzane wiórki. Telepki zatopiłem i do pieca:). Pytanie mam do was, jak grube zostawiacie teleskopy przed osadzeniem? Ja zostawiam 0,5 mm i pod warunkiem , że lekarz da sobie radę , żeby je dobrze osadzić to wystarcza.

Dodaj odpowiedź