Odpowiadając na pytanie Kajtka moim zdaniem, pacjent był nie przygotowany ponieważ zęby 33i 34 powinny być choć troszkę skrócone. Wysłałem taką prośbę do lekarza ale odpowiedź dostałem taką , że pacjent nie zgadza się na ingerencję w żywe zęby. A oprócz tego podnosiliśmy zgryz o ładne kilka milimetrów więc wydaje mi się, że najpierw powinny być jakieś szyny żeby stopniowo podnosić ten zgryz a dopiero potem proteza. I tu przechodzimy do bardzo krytycznego komentarza od “pet”. Oczywiście teoria teorią i zawsze powinniśmy się jej trzymać , ale każdy z nas wie, że sytuacje bywają różne. Bardzo łatwo jest skrytykować kogoś i ja to bardzo szanuję (właśnie po to umieszczam kontrowersyjne prace na tym blogu) ale nie zawsze można postąpić książkowo. Czasami pacjenta nie stać, czasami niema cierpliwości, a niekiedy czasu. Teraz mam taką bardzo “sympatyczną pracę ” , że pani doktor musiała otrzymać na piśmie od pacjenta potwierdzenie , że zgadza się na wspólnie dobrany kolor zębów do szkieletu bo był tak narwany , że strach cokolwiek robić. A wracając do głównego wątku to nie wiem czy “pet” jest technikiem ale jeżeli tak to zastanawiam się co by zrobił w takiej sytuacji. Oczywiście jeżeli ma 100-u lekarzy to pewnie , że może odesłać i powiedzieć nie, ale ja w tak komfortowej sytuacji nie jestem. Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię z zaangażowaniem i sercem , ale pracuję na tym co przygotuje mi stomatolog i w większości przypadków nie mam wiele do powiedzenia. Wydaje mi się , że tak jak zdecydowana większość techników w Polsce. Oczywiście bardzo często kieruję swoje uwagi i spostrzeżenia , ale czy one przyniosą jakiś skutek to już odrębna historia.
Jutro albo pojutrze pokaże wam ząbki teściowej
))))))). Pozdrawiam