Mała porcelanka

Miałem teraz taką pracę nic szczególnego dwa punkty (porcelana na metalu) , ale postanowiłem jej poświęcić kilka minut. Po pierwsze ze względu na wycisk, który nie był zbyt ciekawy ponieważ obejmował tylko niewielki fragment szczęki. Jak sami pewnie wiecie jest to bardzo upierdliwe ponieważ złożenie takiego modelu z przeciw zgryzem często bywa trudne. Zawsze jak dostanę taki wycisk zastanawiam się co kierowało Panem Doktorem… Oszczędność?

                                                                                                                                                                                                                                                           

No ale po zazwierakowaniu okazało się, że praca może nie będzie taka straszna bo choć na ząb 15 nie ma zbyt dużo miejsca to z 16 można było powalczyć. Na czymś takim pacjentka miała wcześniej trzy korony metalowe , po jednej dowieszce z każdej strony.

W ostatnim momencie dowiedziałem się , że na ząb 14 ma być metalowa łapa… Troszkę wydaje mi się to dziwne, ale widocznie trwałość 16 budziła zastrzeżenia. Kikut był zbieżny ale dość duży. Pocieszeniem było to , że w przeciw zgryzie był stary most , który opadał  w dół i zostawił mi dużo miejsca na powierzchnię żującą.   

Struktura poszła błysk. Ja nie używam wosku cerwikalnego bo wolę zainwestować w dobry wosk do “woskotopki”.

                                                                                                                                                                                                                                                     

Miałem naprawdę frajdę kiedy odbudowywałem pow. żuj. 16. Moim zdaniem zawsze łatwiej jest zrobić dobrze małą pracę niż całe “kopyto” Nie wiem jak wam , ale mi często brakuje cierpliwości przy modelowaniu pełnego łuku.

A tak w ogóle to do małych prac używam Ivoclar ‘In Line”  a do dużych Ivoclar “Classic”. Nie wiem jaka jest przyczyna ale przy większych pracach używając “In Line” mam ogromny problem z gazowaniem. Czasem bąble były tak duże , że rozwalały pół zęba. Po wielkich poszukiwaniach  podejrzenie padło na opaquer, że niby pierwsza warstwa zbyt gruba. Cały czas boję się jednak sprawdzić to w praktyce , ponieważ robienie tego samego “kopyta” trzy razy wywołuje u mnie frustrację.

Tak jak już mówiłem miejsca na pow. żuj. 16 tyle , że można by mieszkać. Pobawiłem się troszkę i wyszło jako tako, ale ta łapa jakaś nie potrzebna… To zdjęcia z przed i po glazurowaniu. Kolor jak widać średnio twarzowy ;)

Może mówiąc na początku , że to ciekawa praca troszkę przesadziłem , ale mimo wszystko sprawiła mi dużo przyjemności.

Jeżeli nie zraziliście się tak długim okresem bez wpisu zapraszam do dyskusji, i obiecuję , że już teraz dodania będą nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie. Pozdrawiam.

Dodaj odpowiedź