Oczekiwana teściowa ;)

17 sierpnia 2010

 Tylu zmian w jednej pracy już dawno nie robiłem. Na początku miała być koronka na 12 (przy czym do dyspozycji były jeszcze 17 i 26 27 ) i do tego proteza nylonowa. Koronkę zrobiłem, ale w międzyczasie udało mi się namówić teściową , żeby okoronować te trzy tylne zęby i zrobić szkielet na zasuwach. No ale żeby nie było tak kolorowo okazało się , że po osadzeniu korony na jedynce paradontoza jest tak posunięta, że nie ma szans na uratowanie kikuta. Tak w ogóle zastanawiam się jak to jest możliwe , że dopiero przy osadzaniu pani doktor uznała , że nic z tego. Zabrałem się więc do robienia zasuw no ale z koro to moja ukochana teściowa postanowiłem się skonsultować za znajomymi z zaprzyjaźnionej pracowni. Podsunęli mi pomysł , żeby zrobić teleskopy. Wydaje mi się , że to ma sens. Jak już pisałem do dyspozycji mam 17 i 26 27, tak więc zasuwy oprócz tego , że byłyby dużo trudniejsze do zakładania to siła działająca na kikuty byłaby mocno w jednym kierunku. Co mogłoby doprowadzić do rozchwiania i utraty tych zębów. Stanęło więc na telepkach. Gdyby ktoś to czytał to poproszę o opinie czy mój tok rozumowania jest poprawny. Problem jest taki, że 26 i 27 stoją tak blisko i są tak mało oszlifowane, że nie uda się zrobić dwóch osobnych a jeden zblokowany. Spowodowało to jego dość duże rozmiary. Kikuty są dość kolorowy bo testowałem różne rodzaje wosku.

Tak na marginesie niebieski Renfert do frezowania o 100 lat przed zielonym Begowskim. Dużo lepiej  są odprowadzane wiórki. Telepki zatopiłem i do pieca:). Pytanie mam do was, jak grube zostawiacie teleskopy przed osadzeniem? Ja zostawiam 0,5 mm i pod warunkiem , że lekarz da sobie radę , żeby je dobrze osadzić to wystarcza.

odpowiadam

13 lipca 2010

Odpowiadając na pytanie Kajtka moim zdaniem, pacjent był nie przygotowany ponieważ zęby 33i 34 powinny być choć troszkę skrócone. Wysłałem taką prośbę do lekarza ale odpowiedź dostałem taką , że pacjent nie zgadza się na ingerencję w żywe zęby. A oprócz tego podnosiliśmy zgryz o ładne kilka milimetrów więc wydaje mi się, że najpierw powinny być jakieś szyny żeby stopniowo podnosić ten zgryz a dopiero potem proteza. I tu przechodzimy do bardzo krytycznego komentarza od “pet”. Oczywiście teoria teorią i zawsze powinniśmy się jej trzymać , ale każdy z nas wie, że sytuacje bywają różne. Bardzo łatwo jest skrytykować kogoś i ja to bardzo szanuję (właśnie po to umieszczam kontrowersyjne prace na tym blogu) ale nie zawsze można postąpić książkowo. Czasami pacjenta nie stać, czasami niema cierpliwości, a niekiedy czasu. Teraz mam taką bardzo “sympatyczną pracę ” , że pani doktor musiała otrzymać na piśmie od pacjenta potwierdzenie , że zgadza się na wspólnie dobrany kolor zębów do szkieletu bo był tak narwany , że strach cokolwiek robić. A wracając do głównego wątku to nie wiem czy “pet” jest technikiem ale jeżeli tak to zastanawiam się co by zrobił w takiej sytuacji. Oczywiście jeżeli ma 100-u lekarzy to pewnie , że może odesłać i powiedzieć nie, ale ja w tak komfortowej sytuacji nie jestem. Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię z zaangażowaniem i  sercem , ale pracuję na tym co przygotuje mi stomatolog i w większości przypadków nie mam wiele do powiedzenia. Wydaje mi się , że tak jak zdecydowana większość techników w Polsce. Oczywiście bardzo często kieruję swoje uwagi i spostrzeżenia , ale czy one przyniosą jakiś skutek to już odrębna historia.

Jutro albo pojutrze pokaże wam ząbki teściowej :) ))))))). Pozdrawiam

hmm

28 czerwca 2010

Miałem teraz taką pracę , bardzo moim zdaniem trudną. Absolutnie nie mam zamiaru dworować sobie z takiego zgryzu , (sam mam niezbyt ciekawy układ) ,ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Pomijam fakt , że pacjent był całkowicie nie przygotowany do protezowania, ale ustawienie czegokolwiek w tym przypadku zakrawało o absurd. Oto pierwsze zdjęcia mojego pacjenta.

 Moja pierwsza reakcja to był śmiech . Wydawało mi się to niemożliwe. Ale jednak. Nie wiem jak wy ale mi wydaje się , że podnoszenie zgryzu o centymetr to dość odważny zabieg. Z drógiej strony nie było żadnego innego wyjścia.

Po konsultacji telefonicznej z lekarzem podjąłem się ustawienia zębów. Sama ustawka poszła o dziwo dość głatko , ale jej efekty pozostawiają wiele do życzenia. Sam efekt kosmetyczny być może nie będzie taki zły ale z funkcjonalnością gorzej. Chodzi mi o zęby własne pacjenta 33 i 34 , Moim zdaniem powinny być skrócone bo przecież będą wyważać górne.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                

Ząb 22 wystawiłem dość mocno do przodu, ale była to jedyna możliwość żeby go tam umieścić. Myślę jednak , że nie będzie aż tak źle bo 12 też mocno wystaje. Z jednej strony ustawka okropna z drugiej jednak strony dość dobrze współpracowała.

                                                                                                                                                                                                               

Wysłałem ją do przymiarki i czekam co będzie dalej. Jak tylko dostanę tą pracę z powrotem to od razu napiszę.

Mała porcelanka

14 czerwca 2010

Miałem teraz taką pracę nic szczególnego dwa punkty (porcelana na metalu) , ale postanowiłem jej poświęcić kilka minut. Po pierwsze ze względu na wycisk, który nie był zbyt ciekawy ponieważ obejmował tylko niewielki fragment szczęki. Jak sami pewnie wiecie jest to bardzo upierdliwe ponieważ złożenie takiego modelu z przeciw zgryzem często bywa trudne. Zawsze jak dostanę taki wycisk zastanawiam się co kierowało Panem Doktorem… Oszczędność?

                                                                                                                                                                                                                                                           

No ale po zazwierakowaniu okazało się, że praca może nie będzie taka straszna bo choć na ząb 15 nie ma zbyt dużo miejsca to z 16 można było powalczyć. Na czymś takim pacjentka miała wcześniej trzy korony metalowe , po jednej dowieszce z każdej strony.

W ostatnim momencie dowiedziałem się , że na ząb 14 ma być metalowa łapa… Troszkę wydaje mi się to dziwne, ale widocznie trwałość 16 budziła zastrzeżenia. Kikut był zbieżny ale dość duży. Pocieszeniem było to , że w przeciw zgryzie był stary most , który opadał  w dół i zostawił mi dużo miejsca na powierzchnię żującą.   

Struktura poszła błysk. Ja nie używam wosku cerwikalnego bo wolę zainwestować w dobry wosk do “woskotopki”.

                                                                                                                                                                                                                                                     

Miałem naprawdę frajdę kiedy odbudowywałem pow. żuj. 16. Moim zdaniem zawsze łatwiej jest zrobić dobrze małą pracę niż całe “kopyto” Nie wiem jak wam , ale mi często brakuje cierpliwości przy modelowaniu pełnego łuku.

A tak w ogóle to do małych prac używam Ivoclar ‘In Line”  a do dużych Ivoclar “Classic”. Nie wiem jaka jest przyczyna ale przy większych pracach używając “In Line” mam ogromny problem z gazowaniem. Czasem bąble były tak duże , że rozwalały pół zęba. Po wielkich poszukiwaniach  podejrzenie padło na opaquer, że niby pierwsza warstwa zbyt gruba. Cały czas boję się jednak sprawdzić to w praktyce , ponieważ robienie tego samego “kopyta” trzy razy wywołuje u mnie frustrację.

Tak jak już mówiłem miejsca na pow. żuj. 16 tyle , że można by mieszkać. Pobawiłem się troszkę i wyszło jako tako, ale ta łapa jakaś nie potrzebna… To zdjęcia z przed i po glazurowaniu. Kolor jak widać średnio twarzowy ;)

Może mówiąc na początku , że to ciekawa praca troszkę przesadziłem , ale mimo wszystko sprawiła mi dużo przyjemności.

Jeżeli nie zraziliście się tak długim okresem bez wpisu zapraszam do dyskusji, i obiecuję , że już teraz dodania będą nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie. Pozdrawiam.

zgryz

8 marca 2010

Witam wszystkich.

Dzięki uprzejmości firmy Mikran , która udostępniła mi miejsce na stronie internetowej spróbuję pisać coś na kształt bloga (jeszcze nigdy tego nie robiłem).  Postaram się aby moje “wypociny” były impulsem do delikatnej dyskusji o naszym zawodzie.

Jestem technikiem dentystycznym, który swoją przygodę z tym zawodem rozpoczął kilka  lat temu. Generalnie bardzo lubię tą pracę. Jednak są takie chwile , które powodują że odechciewa mi się tej pracy. Jestem pewien że sytuacja jaką opiszę przytrafiła się wielu z was.  Mianowicie jakiś czas temu zadzwonił do mnie “szef” pan doktor i radośnie poinformował mnie ,że będzie szlifował “kopyto”.  Super. Oczywiście jak tylko odebrałem wycisk policzyłem punkty przemnożyłem przez nasze polskie złote i uśmiech na mojej twarzy zagościł. Ale jak tylko zrobiłem model i zazwierakowałem zaczęło się… . Zgryz kaplica. Dzwonie więc do “szefa” ,ale w odpowiedzi na moją prośbę o nowy kęsek słyszę “NIESTETY TO NIE JEST MOŻLIWE PONIEWAŻ PACJENT MA ZAŁOŻONE KORONY OCHRONNE I ZDJĄĆ JE MOGĘ TYLKO WTEDY KIEDY W RĘKU BĘDĘ MIAŁ GOTOWĄ PRACĘ”.  Ok staram się więc wykorzystać moje doświadczenie i sam ustalam zgryz. Robię metal, potem napalam porcelanę, wkładam w to dużo wysiłku i co…? Oczywistą oczywistością jest to że zgryz jest zły. Czekam aż coś tam wykombinują, po czym zaproszony jestem na oględziny pacjenta. I tu problem się zaczyna. Praca generalnie ładna ( co mam powiedzieć przecież to moja ;) ). Ale widzę, że zgryz zły. Pacjent mówi , że coś mu nie pasuje, ja widzę dokładnie co ale… “szef” wciska mu kit, że tak ma być i że wszystko jest ok. Biorę więc go na bok i wbrew własnemu instynktowi mówię, że jeżeli będzie trzeba to zrobię tą pracę na nowo. Szef o mały włos przewrócił by się ze śmiechu, po czym wraca do pacjenta i mówi mu “TO JA TU STUDJOWAŁEM STOMATOLOGIĘ WIĘC NIECH PACJENT BENDZIE UPRZEJMY SIĘ NIE ODDZYWAĆ” .

Mój udział w tej historii się zakończył, ale zgaga pozostała. Więc po tym przydługawym wstępie mam pytanie. Jaki mamy (lub ja mam) wybór? Robić tak jak to opisałem i mieć wyrzuty sumienia, czy sprzeciwić się i jak sądzę stracić pracę? Jeżeli ktoś z państwa zechce włączyć się do dyskusji to będzie idealnie . Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia w laborce:).

Hubert

zaczynamy !

2 marca 2010

Witam państwa !

To może będzie blog o technice dentystycznej. Postaram się już od jutra napisać coś ciekawego.